|
|
Życie intymne Rzymian |
 |
 |
Portret pary małżeńskiej z II połowy I wieku n.e.
|
W tamtych czasach
krążył stereotyp Rzymianina, dowódcy świata, kobiet, niewolników, łóżka i wielu innych. Natomiast żona, synowie, wyzwoleńcy
czy niewolnicy prywatni stanowili jedynie części składowe jego domu.
Świadomość bycia zdradzanym czyniła przykładowego obywatela złym obywatelem, co w oczach innych oznaczało złego dowódcę.
No, bo w końcu jak miał sobie Rzymianin poradzić z liczną armią na polu bitwy, skoro nad własną żoną nie mógł zapanować.
Istnieje więc tutaj silne powiązanie kwestii prywatnej z polityczną i wojskową.
Z kolei pan mógł brać swoje niewolnice lub niewolników i robić z nimi, co chciał.
Powszechne tu były pozbawienia dziewictwa i praktyki homoseksualne. Jeżeli żonaty mężczyzna miał dzieci z niewolnicą, to oficjalnie nikt się nie
mógł o tym dowiedzieć. Oficjalnie obowiązywała tajemnica, ale praktycznie była ona powszechnie znana.
Małżeństwo
Oficjalnie małżeństwo w starożytnym Rzymie traktowane było jako obywatelski obowiązek, w wyniku którego mieli urodzić się pełnoprawni obywatele.
Uczucie dwojga młodych ludzi nie stanowiło najważniejszego spoiwa ich związku.
O zawarciu związku małżeńskiego decydowały polityczne kalkulacje ojców rodziny, nadzieje na wzbogacenie się, wzrost prestiżu społecznego. Takie
związki miały często charakter umowy prokreacyjnej. Chodziło w nich głównie o spłodzenie potomka rodu, a dodatkowe pieszczoty, pocałunki
uchodziły za ekstrawagancje.
Zresztą kobiety rzymskie nie umiały też tego pożądania rozpalić. Były doskonale przygotowane do roli pani domu, matki, ale nie do roli kochanki.
Stosowały się przykładnie do powszechnych obowiązujących norm.
Do dobrego tonu należało wzajemne
zrozumienie małżonków, symbolicznie wyrażane na sarkofagach, na których oboje trzymali się za ręce. Często pojawiała się na nich jeszcze formuła w
stylu: "Przeżyłem z moją żoną 25 lat bez kłótni i nie miałem nigdy powodu do narzekań".
Obowiązkiem żony było bycie wierną, to samo miało dotyczyć
męża. W każdym razie wedle tzw. "moralności oficjalnej". Praktycznie życie małżeńskie wcale nie układało się tak pięknie. Żona bywała bita przy
byle okazji, dobrze traktowana była wtedy i tylko wtedy, gdy posiadała wysoko postawionego ojca lub równie wysoki posag. Dla Rzymianina była
właściwie kolejną niewolnicą, której zadaniem było dostarczanie potomków i pomnażanie majątku (poprzez posag). Ale kobieta posiadała pewien
ciekawy przywilej odróżniający ją od zwykłego niewolnika: otóż ze swoim mężem mogła się w każdej chwili rozwieść, bo umowy małżeńskiej jako takiej
nie było (co najwyżej istniała o ewentualny posag). Powołując się na Senekę, żona
cesarza Klaudiusza, Messalina, rozwiodła się z nim i ponownie
ożeniła bez jego wiedzy. Oczywiście mężczyznom przysługiwało podobne prawo.
 |
Fresk przedstawiający akt miłosny
|
Wbrew pozorom kobiety posiadały sporą swobodę - każda mogła zażądać nawet
zapłaty od swojego współmałżonka za samo bycie żoną. Popularną praktyką ze strony mężczyzn było z kolei poszukiwanie bogatej wdowy
(pomnażanie majątku męża było obowiązkiem żony).
Z kolei nieżonaty Rzymianin mógł znaleźć sobie kobietę niższego stanu,
oficjalnie z nią współżyć i mieć dzieci. Takie konkubinaty cieszyły się społeczną akceptacją. Jedyną, drobną różnicą między konkubinatem a
małżeństwem było to, że dzieci z takiego związku nie stawały się automatycznie obywatelami i nie dziedziczyły majątku ojca. Wówczas rodził się
dylemat: ożenić się i dać państwu pełnoprawnych obywateli, ale beztrosko żyć z haremem podległych niewolnic czy pozostać przy swojej ulubienicy,
która najczęściej była wyzwoloną niewolnicą?
Na niewierność swych małżonek szanujący się mężowie nie mogli przymykać oczu, gdyż wiązało się to z powszechnym potępieniem. Zdradzeni mężowie
stawali się
obiektami pośmiewisk ("zły dowódca"). Zdrada żony oznaczała dla jej kochanka w najlepszym wypadku bycie polanym moczem służby lub w najgorszym
wypadku kastrację. Jeżeli zaś chodzi o męża, mógł on robić z niewolnikami, co tylko mu przyszło do
głowy. Do powszechnych aktów niewierności dochodziło po walkach gladiatorów i wyścigach rydwanów. Wówczas kibice, niezależnie od wieku i stanu
cywilnego szli do domów publicznych. Sam Seneka miał stwierdzić, że "do żony przychodzi się dla obowiązku, a do domu
publicznego dla przyjemności". Nie istniały nawet ograniczenia wiekowe - nawet dziesięciolatek (o ile był w stanie) mógł
zakosztować chwili rozkoszy.
Rzymianie bez żadnych przeszkód mogli korzystać z wdzięków prostytutek. Inaczej przedstawiała się sytuacja kobiet, które obcować z
kochankami mogły najwyżej w marzeniach. Pisze o tym już Plaut w II wieku p.n.e. :
"Twarde prawo, dalibóg krępuje kobietę,
I tak biedną ją czyni, jak nigdy mężczyznę!
Bo jeśli mąż w sekrecie przed swoją małżonką
Weźmie sobie kochankę, nic mu się nie stanie
Choć żona na to wpadnie: a jeśli by żona
Bez wiedzy swego męża, choć krok wyszła z domu
Już jest powód do skargi - mąż żonę wypędza.
Niechżeby dla obojga było jedno prawo.
Wszak żonie, gdy uczciwa, mąż jeden wystarczy:
Czemu jemu wystarczyć nie ma jedna żona?
A dalibóg, że gdyby, jak ją chcą, karano
Mężów za to rozwodem, gdy bez wiedzy żony
Biorą sobie kochankę - tak samo jak prawo
Żonę karze, jeżeli zawinia - tak więcej
Byłoby wyrzuconych mężów niż mężatek."
Kobiety mogły być zaniedbywane seksualnie, nie mogły jednak w żaden sposób temu zaradzić.
Katon bez ogródek
stwierdził: "Jeżeli przyłapiesz żonę na cudzołóstwie, będziesz mógł zabić ją bez sądu, i to bezkarnie; ale jeśli ty
byś popełnił cudzołóstwo (...) ona nie odważy się tknąć cię nawet palcem, a zresztą nie ma do tego prawa". W ten oto sposób
ukształtowała się podwójna moralność małżeńska. O ile żony nie miały przyzwolenia społecznego na pozamałżeńskie związki, to
mężczyźni już tak. Ale czemu się tu dziwić, skoro to właśnie mężczyźni byli tych praw twórcami.
Najważniejszą podstawą tego sposobu myślenia była marginalna rola, jaką wyznaczano kobietom rzymskim w sferze politycznej, społecznej
czy gospodarczej. Ich zadaniem było przede wszystkim rodzenie zdrowych dzieci, troszczenie się o sprawy domu i rodziny. To nie żona miała
dostarczać mężowi seksualnych uciech i uniesień. Młody lub, z naszej perspektywy, wręcz bardzo młody wiek wydawanych za mąż kobiet nie
dawał im szans stania się dla męża partnerką także w tym aspekcie wzajemnych związków.
 |
Biesiadnik i prostytutka, fresk z domu w Herkulanum
|
Miłość i seks
To pierwsze pojęcie dla starożytnych Rzymian nie miało dużego znaczenia. Prawdziwy żołnierz (czyli Rzymianin) nie ulegał takiemu uczuciu, co
najwyżej mogli sobie na nie pozwolić poeci. Mężczyzna podatny na kobiece wdzięki to mięczak, niezdolny do walki.
Można więc zasugerować iż poeci i uwodziciele nie cieszyli się zbytnim szacunkiem wojska.
Rozkosz mężczyzny, mimo to, traktowano jako słabostkę i nie
przywiązywano do niej specjalnej wagi; za to rozkosz niewiasty oznaczała zło, jeśli nie została przeznaczona do czynności reprodukcyjnych w
małżeństwie. Rzymianie także preferowali akt miłosny w nocy, ponieważ uważanoz że za dnia Słońce mogło
zostać w ten sposób splamione. W praktyce Rzymianie nie przywiązywali do tego dużej wagi i nie bali się kochać za dnia. Warto jednak zaznaczyć
że żaden szanujący się obywatel Rzymu nie powinien ujrzeć swej żony nagiej (zakryte piersi były normą powszechną), najwyżej w czasie kąpieli.
Nieczęsto zapewne Rzymianie oglądali swoje żony w pełnej krasie. Miłość fizyczna sprowadzona do takiej
rutyny i bierna postawa kobiet w łóżku nie zadowalały mężczyzn.
Jako prawdziwy dowódca, mężczyzna powinien być górą również w łóżku - nie może sobie przykładowo pozwalać na całowanie narządów kobiety, bo to
wskazywało na jego uległość, dawanie jej rozkoszy i oznaczało hańbę. Istniały trzy tzw. "okropności dla Rzymianina": stosunki
z własną siostrą, westalką i seks analny (przypisywane z ochotą niezbyt lubianym cesarzom, jak
Neron czy Kaligula).
Restrykcje prawne
Pierwsza istotna zmiana miała miejsce około 200 roku n.e., kiedy to nastąpiło nieoczekiwane zaostrzenie przepisów. To, co było dotychczas tylko wyśmiewane,
od tej pory było potępiane, a to co potępiane - karane. Aborcje i podrzucanie dzieci, które dotychczas były bardzo powszechną praktyką,
były niemile widziane.
Od 394 roku n.e. zaczęły się prześladowania tzw. "innych", czyli masowe rzezie Żydów, homoseksualistów i męskich prostytutek. Z kolei
rok 313 n.e. zapisał się w dziejach, jako rok legalizacji chrześcijaństwa przez
Konstantyna Wielkiego. Nowa religia przejęła wiele aseksualnych pomysłów
Rzymian, co w niedalekiej przyszłości miało doprowadzić do jawnego konfliktu między religią, a seksualną naturą
człowieka.
Źródło wykorzystane
|